Babymoon czyli podróże z brzuszkiem

Zanim jeszcze trafiłam na to określenie już wiedziałam że to jest to co kobiecie jest potrzebne. A właściwie potrzebne jest parze.
Pojawienie się na świecie Małego Człowieka absolutnie odmieni nasze życie. Jestem tego pewna. Przez najbliższe lata będziemy robić to co najlepsze jest dla dziecka i jest to odruch całkiem zdrowy i naturalny. Dlaczego więc przed wyjściem Naszego Cudu z brzuszka nie pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa?
My zdecydowaliśmy się na tygodniowy wyjazd do Barcelony w 21 tygodniu ciąży.  Było świetnie !
Dlaczego o tym piszę?  Bo chciałam Was zachęcić do takich wypraw. Bo sami borykaliśmy się z wieloma wątpliwościami czy jechać czy sobie odpuścić. Pierwszy i dość oczywisty problem to czy to jest odpowiedni moment na wydawanie pieniędzy na wyjazdy, że może warto przeznaczyć te pieniądze na wyprawkę.
Drugi problem to czy warto się ruszać skoro mecze się szybciej,zobaczymy mniej itp.
Trzeci to lot,bezpieczeństwo i odległość od naszego lekarza.
Wszystko było dobrze,wyprawka skompletowana,lekarz nie był potrzebny.
A my czerpaliśmy ile możemy z bycia w dwójkę. I to jest najwazniejsze a i zobaczyliśmy całkiem dużo mimo moich popołudniowych drzemek.
Później zorganizowaliśmy sobie jeszcze parę weekendowych i jednodniowych wypraw po Polsce.
Serdecznie polecam!

image

Jak przeżyć te 9 miesięcy i nie zwariować

Prawda jest taka, że moje doświadczenie zamyka się w 7 a nie 9 miesiącach. Ale mam wrażenie, że zdążyłam się już do swojego stanu przyzwyczaić, osiągnąć harmonię i żyć szczęśliwie.  Może i Wam przyda się kilka moich patentów a może macie swoje?

1. Zaufać intuicji. Wybraliśmy lekarza,  jesteśmy zadowoleni to jego się trzymajmy, jemu zaufajmy (nie mówię, że bezgranicznie ale najprawdopodobniej ma on większe doświadczenie i dużo obszerniejszą wiedzę w temacie badań i ciąży). Mamy na coś ochotę to słuchamy naszego organizmu bardziej niż porad w internecie. Mamy mniejszy/większy brzuch niż koleżanki na tym etapie ciąży – i dobrze, każdy z nas (i my i Mały Czlowiek) rozwija się w swoim tempie. Takie podejście pozwoli nam się uspokoić  a to przecież najważniejsze.  Jesteśmy mądre, chcemy dla naszej dwójki najlepiej na świecie. Nasz organizm też.

2. Pogodzić się z tym, że nie będziemy perfekcyjne.  Albo tylko ja nie będę.  Kiedy brzuch rośnie, wszystko idzie wolniej. Czas się z tym pogodzić. nawet jak siedzisz w domu to możesz pozwolić sobie na to, że nie codziennie będzie obiad, że czasem nie zdążysz sprzątać wszystkiego, że są takie dni które spędzisz śpiąc. Mi trzeci trymestr daje pod tym względem popalić.  W pierwszym odruchu wkurzałam się tylko sama na siebie teraz uważam ze akurat w tym stanie mogę sobie pozwolić na mniejsze i większe niedociągnięcia.

3. Dać sobie pomagać! I tu Chłopiec powiedziałby „i kto to mówi”. Przyznaję  się – mam z tym problem. Ale doskonale wiem, że to najlepsze co możemy zrobić teraz dla Małego Człowieka i dla siebie. Nie wolno nam myć okien czy nosić ciężarów. Przymknijmy na chwilę  oczy i nie tłuczmy sobie do głowy, że nasz biedny mąż wraca po pracy i jeszcze ma coś robić za nas. On chce robić i nie za nas ale dla nas. I pozwólmy przyjechać mamie, jeśli chce nam pomóc w prasowaniu małych ciuszków. 

4. Odrzucić presję, że musimy WSZYSTKO. nie musimy ani wszystkiego kupić ani wszystkiego przeczytać ani wszystkiego wiedzieć. I nie będziemy gorszymi matkami od tego,że nie przeczytamy 5 podrecznikow. Albo, że  nasz Mały Człowiek nie będzie miał bujaczka (bo nam na samą  myśl o kołysaniu robi się niedobrze). Bądźmy rozsądnymi, kochajacymi i dobrymi rodzicami.

5. Zwrócić  uwagę na siebie. My mamy czuć się dobrze. Idźmy do kosmetyczki czy fryzjera, zafundować sobie fajną  kieckę, masaż. Za chwilę  będziemy skupieni na małym człowieku więc teraz jest najlepszy czas na kino, spotkania, randki. Wolisz siedzieć w domu? To siedź!  Ja wolę gdzieś weekendowo pojechać. Rób to co czyni Cię szczęśliwą pamiętając o tym ze szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

6. Cieszyć  się tym czasem. Doceniaj go a nie zadręczaj się nim. Nie daj się wmanewrować w poczucie winy, że robisz coś źle. Nie przejmuj się  wszelkimi złotymi radami. Warto się tego nauczyć żeby nie zwariować jak Mały Człowiek pojawi się na świecie i wszyscy będą nagle ekspertami od Twojego dziecka.

Jak to mawia moja koleżanka – to piękny czas -jedyny taki kiedy nie musisz wciągać brzucha!

Miłego dnia :*

a na sam koniec bodziak prosto z narciarskiego wyjazdu przyszłej babci:)

image

akcja „wiosenna mobilizacja”

Wpadłam na taką akcję u Nadine z Bo ma być mrucznie ona przekierowała mnie do jej inicjatorki czyli Life Menagerki.

Tego właśnie potrzebowałam – zapisać, upublicznić, zrealizować. Wiosna to zawsze czas zmian, czas czegoś nowego. Wszystko budzi się do życia, człowiek nabiera energii (nawet jeśli chwilowo jest wielorybem).

Polecam zajrzeć do dziewczyn i zobaczyć co one planują jak i tworzyć własną listę!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

1. ogarnąć mieszkanie po remoncie – łatwo nie będzie ale tak to już jest jak się w 7 miesiącu ciąży wymienia okna i samodzielnie je obrabia (chłopiec nie ja), maluje pokój dla Małego Człowieka i kupuje mebelki. I niech to będą solidne wiosenne porządki – takie ze sprzątaniem w zapomnianych szufladach, przejrzeniem garderoby, sprzątnięciem w szafkach. czas: najlepiej przed świętami

2. zamknąć wyprawkę Małego Człowieka i spakować torbę do szpitala. Zostały już drobiazgi ale będę spokojniejsza jak już wszystko będzie na swoim miejscu – przyszykowane i ułożone. Dochodzi jeszcze umówienie się na zwiedzanie oddziału położniczego tak żeby „zapoznać się z miejscem, oswoić je” i czekamy !

3. Wiosna w domu i na balkonie – ostrożnie (bo nie wolno mi zbytnio grzebać w ziemi) ale jednak – zasadzić bratki na balkonie (pierwszy raz! dopiero od roku mam balkon) a w domu posadzić/wysiać zioła. Mam miętę, bazylię i rozmaryn przydałby się jeszcze lubczyk, oregano, tymianek, melisa. Trzeba kupić doniczki, osłonki, ziemię, nasionka i sadzonki. Może zaszalejemy i pomyślimy o truskawkach na balkonie? a może macie jakieś pomysły co najlepiej sadzić (biorąc pod uwagę bycie początkującym ogrodnikiem)? W zeszłym roku pięknie urosły nam pomidorki koktajlowe ale nie wiem czy nie wymagają zbyt dużo zachodu jednak.. czas: po świętach.

4. aktywność fizyczna – spacery i piłka! codziennie, obowiązkowo i bez głupich wymówek! Spacery dla dotlenienia Małego Człowieka a ćwiczenia na piłce dla przygotowania do porodu. czas: już!

5. ogarnąć sesję z brzuszkiem – na pamiątkę tych 9 miesięcy należy nam się mała sesja foto. czas: kwiecień

6. pomyśleć o sobie – kupić sobie na wiosnę jakąś przepiękną ciążową sukienkę – marzy mi się taka co podkreśli brzuszek i będzie kobieca i urocza. Żadna tam tunika oversize. Ma być ładnie!

7. pomyśleć o Małym Człowieku – choć chyba nic innego nie robię;) przeczytać jakąś dobrą książkę o dzieciach. Pewnie będzie to modna i polecana „W Paryżu dzieci nie grymaszą”

8. pomyśleć o chłopcu – zorganizować fajną randkę – a co! jakiś piknik, kolację przy świecach a może wyjście do teatru? bo kiedy jak nie teraz.

9. wprowadzić trochę zdrowych nowości do kuchni – jakieś nowe dania. Częściej kupować na rynku, więcej gotować na parze, jeść dużo sałatek. czas: już!

10. blogować i tworzyć – zacząć od odwiedzania innych blogów, pisać regularnie posty, zrobić kartki i upominki na święta. Pokazać czym zajmuję się w wolnym czasie.

uffff chyba na początek starczy

na początku był pierścionek

Nie ukrywam, ze dwie kreski były dla nas zaskoczeniem. Wiemy skąd biorą się dzieci, znamy różne metody antykoncepcji i wiemy do czego prowadzi ich brak. A jednak jak się nie ma okresu od 3 miesięcy a testy wychodzą negatywne to bardziej myśli się o tym, że będzie problem z posiadaniem potomstwa niż o tym, że za chwilkę pojawią się dwie kreseczki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To była moja pierwsza (i przedostatnia – choć powinnam była skończyć na tej jednej) wizyta u Przypadkowej Pani Doktor na NFZet (o drugiej innym razem i tylko dla osób o mocnych nerwach). Przypadkowa Pani Doktor po badaniu zapisała mi leki na wywołanie okresu i kazała przyjść na USG jak ów się pojawi. Co mnie tknęło w aptece, że prócz recepty kupiłam jeszcze test sama nie wiem. Może jakiś wewnętrzny głos mówił mi że Przypadkowej Pani Doktor nie ma co wierzyć. I słusznie. Dwie kreski. Szok. Ta apteka była jakaś podejrzana i test za pięć złotych polskich. Może coś z nim nie tak. Inna apteka, inny test wynik taki sam. Hmm kiedyś myślałam jak to jest zobaczyć pozytywny test ciążowy. Czy to w ogóle ma się pewność. Ma się. Tak ewidentnego wyniku nie miałam nigdy (a ze względu na bardzo nieregularne cykle zrobiłam testów koło miliona). Teraz to trzeba poinformować przyszłego ojca, chwilę pomartwić się o jego reakcję i cieszyć się. No i zadzwonić do Przypadkowej Pani Doktor i usłyszeć jej zdziwienie. I poszukać mniej przypadkowej Pani Doktor.
Dostać piękny bukiet od Chłopca. Przyjąć milion gratulacji. Odstawić używki. Przyzwyczaić się do sytuacji.

A tak pokazał nam się Mały Człowiek na pierwszym USG. Pierścionek mój kochany. No.

photo.php

I znaleźliśmy Naszą Panią Doktor (nie muszę chyba pisać, że ani ona przypadkowa ani na NFZet)

Tak to się zaczęło.

będę matką wariatką

Nie ma już odwrotu. Będę matką-wariatką. Sama się tego nie spodziewałam ale koło 20 tygodnia ciąży cała moja uwaga skupiła się na Małym Człowieku.
Może to magia połówki? A może koleżanka która powiedziała magiczne zdanie „najlepiej do 30tygodnia mieć już wszystko gotowe bo później będzie Ci ciężko”? A może wewnętrzna potrzeba organizacji wszystkiego?
Oszalałam. I przez ostatnie prawie 10 tygodni przeczytałam pół internetu, odnalazłam wspaniałe blogi, zapisałam się na jedno forum, uczestniczyłam w jednych warsztatach, porobiliśmy ogromne zakupy, ogarnęłam listę wyprawkową, kończymy szkołę rodzenia i .. prawie jesteśmy gotowi na wyczekiwanie Małego Człowieka. Prawie.

Świat ami będzie zatem światem Małego Człowieka. w ogromnej części przynajmniej.